ROZWÓJ

ODWAŻ SIĘ SPEŁNIAĆ MARZENIA. ŻYJ PEŁNIĄ ŻYCIA

Zwykle się mawia: „Odważ się marzyć” – tak to podstawa mieć duże i śmiałe marzenia, jednak kolejnym ważnym krokiem jest odwaga w podejmowaniu działań, aby te marzenia stały się rzeczywistością. Bo bezczynność i strach uśmierciły już niejedno marzenie w zarodku.

My razem z mężem i dziećmi spełniamy właśnie jedno z naszych ukochanych marzeń, które zrodziło się w nas już kilka lat temu – aby pół roku, kiedy w Polsce jest zimno… spędzać w ciepłych krajach.

Od miesiąca jesteśmy na Wyspach Kanaryjskich na La Palmie 🙂 

Po pokonaniu ponad 3500 tysiąca kilometrów samochodem, z dwójką małych dzieci (prawie 3 lata i 5 miesięcy), a następnie dwudniowej przeprawie promem, niepewni co nas spotka na trasie w związku z „pandemią”, jednak pełni entuzjazmu i niesieni na fali optymizmu dotarliśmy do celu 🙂 Był późny wieczór, nic nie było widać i na dodatek całą noc padało. Jednak rano wyspa okazała się dla nas bardzo hojna i przywitała nas przepięknym wschodem słońca… w piżamach, na tarasie chłonęliśmy cudowną energię poranka z widokiem na ocean… cisza, spokój, śpiew ptaków i wszędzie dookoła zachwycające widoki na piękno natury… 

Od kilku lat marzyliśmy o tym, aby każdego roku wiosnę i lato spędzać w Polsce, a na zimę wyjeżdżać w ciepłe kraje, po to, aby każdego dnia było ciepło, słonecznie i palmy za oknem 🙂

I co się okazało? Można było dalej czekać i przekładać realizację tego marzenia na kolejny rok lub po prostu zdecydować, że jedziemy w tym roku i już. 

Jak wiele z ważnych dla Ciebie marzeń utknęło gdzieś w poczekalni? 

Jak wiele z nich z roku na rok przekładasz ponownie na kolejny?

Cała ta sytuacja, która dzieje się obecnie na świecie bardzo mocno nam uświadomiła, że czas przestać odkładać realizację swoich marzeń na później i zacząć żyć pełnią życia właśnie teraz. 

Bo jak nie teraz to kiedy???

Zbyt często wydaje nam się, że aby dane marzenie stało się rzeczywistością potrzebujemy jeszcze określonych warunków i okoliczności , których aktualnie nie mamy…

I zastygamy w wiecznym „gdybaniu”…

Wszystkie myśli typu „zrobię to gdy… będę mieć to czy tamto” (najczęściej chodzi o więcej czasu lub pieniędzy) – to właśnie te myśli oddalają nas od spełnienia tych marzeń. A okoliczności nigdy nie będą idealne.

Aby zrealizować marzenie wystarczy podjąć DECYZJĘ i zacząć DZIAŁAĆ – wystarczy zrobić pierwszy krok, a cała reszta zacznie się układać tak, aby Ci pomóc i Cię wesprzeć. Wszystko, co będzie Ci potrzebne pojawi się w odpowiednim czasie. Spotkasz odpowiednich ludzi, znajdziesz się w odpowiednich miejscach, zdobędziesz odpowiednie informacje i środki.

Po prostu zacznij z tym, co masz. 

Cokolwiek możesz zrobić lub marzysz, że możesz to zrobić, zacznij to. W zdecydowaniu drzemie geniusz, potęga i magia.

Johann Wolfgang Goethe

ODWAGA i ZAUFANIE – dla mnie to jest klucz do wszystkiego. 

Tylko to się liczy, bo właśnie z taką postawą, będąc pełnym odwagi i zaufania do siebie, w swoją twórczą moc, w proces życia, w pomoc Wszechświata… jesteśmy w stanie podjąć odpowiednie DZIAŁANIA. Mamy wtedy w sobie ogromną energię niezbędną do poradzenia sobie z wszelkimi przeciwnościami i przeszkodami. Jesteśmy w stanie wtedy „góry przenosić”.

Życie toczy się TU i TERAZ. Nie ma innej przyszłości niż ta, którą tworzysz właśnie w tej chwili. 

Czy żyjesz życiem swoich marzeń? Czy w ogóle masz marzenia? Czy wierzysz w ich realizację? Czy idziesz już krok po kroku w ich kierunku?

Jak właśnie teraz postrzegasz swoje marzenia? Jeżeli widzisz głównie przeszkody, które uniemożliwiają Ci obecnie ich realizację i na nich skupiasz swą energię, to dokładnie te same lub coraz większe przeszkody będziesz mieć jutro, za miesiąc, za rok… bo to na czym się koncentrujesz rośnie i umacnia się w Twoim życiu.

Zamiast zastanawiać się znowu z rozżaleniem nad tym, dlaczego jeszcze teraz nie masz tego, o czym marzysz, skup się na tym, co możesz zrobić już DZISIAJ z tymi zasobami, które masz i w miejscu, w którym aktualnie jesteś, aby chociaż o krok ruszyć do przodu i iść w kierunku życia swoich marzeń. Nie tylko o nich myśleć, ale faktycznie zbliżyć się do ich urzeczywistnienia. 

Jak zaczniesz działać, zrobisz pierwszy krok to zaczną dziać się CUDA! 

Nie zaplanujesz idealnej drogi. Jeżeli odpuścisz i pozwolisz, aby droga sama się przed Tobą układała – otwierasz się wtedy na szerszą gamę możliwości, które ma dla Ciebie Wszechświat. 

Jak to wyglądało u nas przed przyjazdem na La Palmę? 

Wynajmowaliśmy dom pod Płockiem. Mieliśmy piękny, duży ogród, była cisza, spokój, dzięki czemu, kiedy zaczęła się „pandemia” praktycznie nie odczuliśmy jej negatywnych skutków. Ja byłam w ciąży, w maju urodziliśmy córeczkę i cały ten okres przed porodem oraz pierwsze miesiące życia dziecka spędziliśmy w błogim spokoju w otoczeniu natury. Oczywiście Anastazja urodziła się w domu, lotosowo, w wodzie i to był przepiękny rodzinny poród… ale to już temat na osobną historię 🙂 Myślę, że wkrótce się tu pojawi 🙂

Kiedy urodziła się nasza córka, coraz bardziej poczuliśmy, że pragniemy już swojego domu, swojego miejsca na Ziemi… Jednak wciąż jeszcze nie do końca wiedzieliśmy, gdzie chcemy zamieszkać na stałe. Najbardziej chodziła nam po głowie Warmia. Bardzo podobają nam się te tereny, ponieważ są jeszcze w dużej mierze takie naturalne, nieskażone cywilizacją… ogromne połacie pól, lasów, jezior… i w takiej właśnie okolicy, na sporym kawałku ziemi zamierzamy stworzyć nasze rodowe siedlisko. Mieliśmy już od dawna wizję czego chcemy, więc zaczęliśmy szukać ziemi, pojechaliśmy w kilka miejsc, jednak nic konkretnego nas nie zainteresowało.

Jeżeli chodzi o dom, to kiedyś zainspirowaliśmy się ideą domów kopułowych, jednak jeszcze nigdy nie widzieliśmy takiego domu na żywo, więc postanowiliśmy, że od tego trzeba zacząć – zobaczyć taki dom, wejść do niego i poczuć czy to jest właśnie to, o co nam chodzi. 

W międzyczasie pojawił się pomysł, że aby nie płacić dalej za wynajem, kupimy domek holenderski, postawimy go na działce Pawła rodziców, obok ich domu, a jak znajdziemy naszą ziemię to po prostu go tam przetransportujemy i stopniowo zajmiemy się urządzaniem przestrzeni ogrodu, a później budową domu, a już przynajmniej będziemy mieć w czym mieszkać na naszej ziemi. Rozważaliśmy też kampera lub przyczepę – ale ja stwierdziłam, że w przyczepie nie będę mieszkać ( teraz się z tego śmieję, bo na ten moment mamy w planach właśnie kupno przyczepy 🙂 ).

Na przestrzeni ostatniego pół roku już wielokrotnie zmienialiśmy aktualny „plan”, właśnie dzięki temu, że od razu przechodziliśmy do działania, nie zastanawiając się zbyt długo, czy to jest dobry pomysł czy nie, tylko sprawdzając poprzez doświadczanie. I taka idea nam przyświeca – DOŚWIADCZAJ życia – sprawdzaj w rzeczywistości czy to, o czym myślisz faktycznie pasuje do Twojego życia, czy dobrze się z tym czujesz. Bo może się okazać, że już po pierwszym kroku stwierdzisz, że „nie tędy droga” i objawi Ci się inna, którą zdecydowanie bardziej poczujesz na dany moment. Ale nie widziałeś jej wcześniej, zanim ruszyłeś z miejsca…

Aktualnie wszystkie energie na świecie tak przyspieszyły, transformacje dokonują się błyskawicznie, że jedyną pewną drogą jest właśnie podążanie za odczuciami chwili obecnej. Dziś o czymś marzysz, jutro robisz pierwszy krok, a pojutrze stwierdzasz, że to jednak nie współgra z Tobą. I pojawia się nowy pomysł, który rozgrzewa Twoje serce. Idziesz dalej. Żyjesz pełnią życia. Przestajesz tylko myśleć, co by było gdyby… i przygotowywać się mentalnie miesiącami, a nawet latami, aby potem jednak się przekonać, że nie tego pragniesz… ŻYJ PEŁNIĄ ŻYCIA. Jest później niż Ci się wydaje…

No ale wracając do naszego domu kopułowego. Kiedyś oglądaliśmy film z relacji budowy domu kopułowego, więc postanowiliśmy się odezwać do właścicieli tego domu oraz wykonawcy – pana Jacka. No więc dzwonię do Jacka i mówię, że planujemy budowę domu kopułowego i czy ma jakiś gotowy dom, który moglibyśmy obejrzeć. On pyta, gdzie chcemy się budować, no więc tłumaczę, że jeszcze nie do końca wiemy, ale najprawdopodobniej na Warmii, że jesteśmy na etapie szukania ziemi i padło pytanie: „A czy to musi być w Polsce? Bo ja kupiłem niedawno ziemię na La Palmie i za miesiąc wyjeżdżam tam na stałe” 

LA PALMA…. Rozmawiałam z Jackiem na głośniku, Paweł był obok i nagle w naszych głowach zapaliły się wielkie żarówki, szczęki nam opadły, a oczy się roziskrzyły i niemal wystrzeliły z orbit! Dlaczego? Bo dokładnie 3 lata temu szukaliśmy wyspy, na którą chcielibyśmy wyjechać na zimę, a być może też kupić tam dom. Bo naszym marzeniem od dawna były 2 domy – jeden w Polsce, a drugi gdzieś na wyspie, na wybrzeżu – tak, aby cały rok mieć słonecznie i ciepło 🙂 Bo nie lubię jak jest mi zimno. Owszem zima też ma swoje uroki, jednak wolę ich doświadczać z wyboru, a nie konieczności. Kocham za to ciepło, palmy, plaże i słońce 🙂

Zależało nam na tym, żeby to była mała, kameralna wyspa… cicha, spokojna, bez tłumu turystów. Przeszukując wtedy internet trafiliśmy właśnie na informacje o La Palmie. Nie było ich zbyt wiele, jednak oglądając zdjęcia i filmy, bardzo nam się spodobało i stwierdziliśmy, że to jest to! Od razu zapragnęliśmy polecieć na tę wyspę. Jednak wtedy zabrakło nam trochę odwagi, górę wzięły obawy i wątpliwości i zostaliśmy kolejną zimę w Polsce… a potem minęły 2 kolejne zimy… Znacie to? No więc teraz jak padło znowu hasło LA PALMA to już wiedzieliśmy, że to jest właśnie ten moment – znak od Wszechświata- nasze marzenie powróciło jak bumerang, samo się o siebie upomniało 🙂

Wystarczyło nam z Pawłem jedno spojrzenie na siebie, aby odważyć się powiedzieć temu TAK! Wchodzimy w to! No więc zmiana planów – zamiast szukać ziemi na Warmi oraz domku holenderskiego zaczęliśmy zastanawiać się jak ogarnąć wszystko z wyjazdem. W międzyczasie oczywiście pojechaliśmy obejrzeć dom kopułowy i porozmawiać z właścicielem, który właśnie go wykańcza i narazie zostawiliśmy ten temat. Zaczęliśmy planować wyjazd.

Paweł był w samym apogeum rozwoju swojej działalności w nieruchomościach. Był na fali, szło mu świetnie i był to jedyny czynnik, który mógłby nas zatrzymać. Jednak Paweł był pewny tego, że chce wyjechać. „Daj mi tylko miesiąc, może dwa, aby podomykać wszystkie tematy i możemy ruszać” 🙂 Kocham go za tą jego energię, spontaniczność i podążanie za pomysłem od razu do jego realizacji. Właśnie od niego się tego uczę 🙂

Przecież jak nie wyjedziemy, to się nie dowiemy, czy faktycznie chcemy tak żyć – pół roku w Polsce, a pół roku w ciepłych krajach. Sprawdzimy czy nam to odpowiada, czy La Palma to właśnie ta wyspa, na której chcielibyśmy mieć dom… i tak właśnie doświadczamy i sprawdzamy już od miesiąca 🙂

Jedną z naszych podstawowych wartości jest WOLNOŚĆ. Odkąd kilka lat temu podjęliśmy decyzję, że chcemy być wolni i mieć życie dla siebie, to tak zaczęliśmy kierować swoimi działaniami, aby każdego dnia mieć wolność wyboru – co robimy, gdzie, kiedy, z kim… Wiele naszych wyborów spotyka się na początku z dużym oporem bliskich nam osób, jednak nasza wiara w to, co chcemy zrobić jest zawsze niesłychanie mocna.

Dzięki drodze rozwoju siebie, stale jesteśmy na ścieżce poszerzania własnej strefy komfortu, kwestionowania tego, w co zostaliśmy przyzwyczajeni wierzyć i ciągłego poszerzania przestrzeni, w której żyjemy. Odkrywamy swoje możliwości, stale uwalniając się od tego, co nas do tej pory ograniczało.

Niestety wielu z nas tkwi w niewoli, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Bo czy jesteśmy wolni chodząc do pracy, której nie lubimy? Będąc w związku, w którym nie jesteśmy szczęśliwi? Żyjąc w miejscu, które nie spełnia naszych oczekiwań?

My po raz kolejny wybraliśmy wolność, chęć odkrywania świata, poznawania innych dróg życia i po prostu doświadczania tego, co nowe i nieznane. Bo w tym, co stare i znane nie ma rozwoju – absolutnie żadnego. Jest za to pozorne bezpieczeństwo, wygoda… ale i przeciętność. Tylko wychodząc poza ramy, w których żyliśmy do tej pory, otwieramy się na pełniejsze życie.

Płyniemy raczej pod prąd w stosunku do tego, co jest uznawane za „normalne”. Przyświeca nam idea ciągłego rozwoju. Jeżeli czujemy, że stoimy w miejscu, zaczynamy szukać nowych dróg i sprawdzać dokąd one prowadzą. Słuchając serca mamy pewność, że idziemy we właściwym kierunku, nie będąc często świadomym dokąd dana droga prowadzi… I to jest piękne. „Odkryj mądrość niepewności” mówi Deepak Chopra. Decyzje, które płyną prosto z serca, które napawają nas ogromnym entuzjazmem, najczęściej przez umysł postrzegane są jako te „niebezpieczne” – zaczyna on analizować, kwestionować i podsuwać nam mnóstwo argumentów, aby czegoś nie zrobić. Bo umysł chce nas chronić. On tylko porównuje daną myśl do tego, co już zna z przeszłości. Dlatego tak ważne jest ciągłe doświadczanie nowych rzeczy i bezustanne wychodzenie poza schemat. Umysł zacznie odpuszczać. Kwestia treningu…

Teraz było podobnie. Zdecydowaliśmy się na podróż samochodem, a nie samolotem, bo stwierdziliśmy, że to pewniejsza opcja i auto przyda nam się na miejscu, a po co wynajmować na tak długi okres. W kraju i na świecie coraz większe obostrzenia, na szczęście nie mamy telewizji, więc nie wiemy czym tam straszą, no ale warto sprawdzić informacje, aby zaplanować trasę… w Niemczech brak możliwości zatrzymania się na nocleg, tylko przejazd tranzytem, we Francji i w Hiszpanii godzina policyjna… a co jak zamkną granice…? I tak dalej… zaczęły się kłębić różne obawy… STOP! Chwila oddechu… powrót do przestrzeni serca… JEDZIEMY!

Najpierw plan był taki, że jedziemy sobie na spokojnie, aby zwiedzić po drodze północne Włochy – okolice Como i Gardy, później Lazurowe Wybrzeże, wybrzeże Hiszpanii i tak dotrzemy do Kadyksu na prom. Promy wypływają stamtąd tylko raz w tygodniu we wtorki. Mieliśmy wyjeżdżać za 1,5 tygodnia, siedzimy, planujemy i nagle pada decyzja… odpuszczamy to zwiedzanie, jedziemy prosto do celu i ruszamy w tym tygodniu! Szybkie obliczenia – jest wtorek wieczór i aby dotrzeć na wtorkowy prom powinniśmy ruszyć najpóźniej w czwartek! Zostały 2 dni, aby się wyprowadzić i spakować na wyjazd… jak to ogarnąć??? Podział zadań, Olek do dziadków, Anastazja do nosidła i zaczynamy… to były naprawdę wymagające 2 dni! Myślę, że w logistyce jesteśmy całkiem dobrzy 🙂

Ostatecznie wyjechaliśmy ponad dobę później niż zakładaliśmy, jednak wszystko idealnie się ułożyło… jak zawsze 🙂 przez Niemcy przejechaliśmy bez problemu, później 2 noclegi we Francji – na północy i południu i jeden w Hiszpanii. Korzystaliśmy z Airbnb. Na trasie pełen spokój, żadnych kontroli… Po raz kolejny przekonaliśmy się, że większość obaw jest tylko w naszej głowie…

„A co tam będziecie robić przez tyle czasu???” – to było najczęstsze pytanie. I to właśnie dało mi najwięcej do myślenia… Odpowiedź brzmi: ŻYĆ. Po prostu ŻYĆ. Żyć pełnią życia. Cieszyć się sobą nawzajem, słońcem, pięknymi widokami, nowymi smakami, nowymi ludźmi. Życie samo w sobie ma nam tyle do zaoferowania! Czy można po prostu wstać rano, przywitać się ze słońcem i bez zbędnych planów zobaczyć, co dzień nam dzisiaj ciekawego przyniesie? Mam wrażenie, że za bardzo utknęliśmy w schematach, w nadmiernym planowaniu, w usilnej potrzebie ROBIENIA czegoś… tak jakby BYCIE samo w sobie nie było wystarczająco dobre…

My zamierzamy przede wszystkim cieszyć się wolnością i tym jak wygląda nasze życie właśnie teraz. Cieszyć się, że doszliśmy do etapu, gdy mogliśmy sobie pozwolić na taki wyjazd, bez żadnego zastanawiania się i planowania co dalej… za tych 6 miesięcy… Bo otwieramy się na różne opcje. Może wrócimy na wiosnę do Polski, a może zostaniemy tu dłużej, a może znajdziemy tu ziemię i dom… a może… kolejny dzień przyniesie nam coś absolutnie nowego, o czym jeszcze nawet nie pomyśleliśmy??? 🙂

komentarzy 6

  • Agnieszka Waszyńska

    Aniu cudnie to napisałaś. Dziękuję Ci za to ❤️ Właśnie zrozumiałam pewną sytuację, tam gdzie serce mówiło, a rozum podpowiadał inaczej. I nie zrobiłam tego!!!! 😱 Czas wrócić do tych emocji, które się uwalniały kiedy serce mówiło😍
    Dziękuję ❤️ i życzę Wam cudownej podróży ❤️❤️❤️

    • Ewelina Janowska

      Cudownie napisane Agnieszko💖🌟💖 przepięknie ujęłaś to co tak mocno teraz woła wiele Dusz💜 co i mnie zawołało kiedy od Pawła usłyszałam o Waszych planach. Twój mąż z tak dużą miłością i podziwem o Tobie opowiadał…
      Dziękuję za możliwość przeczytania i skonfrontowania się z odwagą jaką w sobie masz (macie razem) do tego by w tak otwarty sposób wyrażać siebie🍀🌟🍀 właśnie zobaczyłam/poczułam, że tak można…
      Żyć z siłą i mocą do stanowienia o sobie, być w pełni w „tu i teraz” i mieć tak cudowny kontakt ze sobą, swoją energią i potencjałem🌺
      Pięknie dziękuję, z przyjemnością będę wracać w to miejsce🌟🌺💖 i zacznę bardziej wierzyć, że ja także mogę… Tej jesieni system nie był gotowy… Ale dla mnie dobra może być każda pora roku…
      Bo przecież życie trwa póki trwa i zawsze warto podchodzić do zmian z odwagą w sercu i gotowością w energii… Wy do tego tak pięknie dodaliście działanie 😊 dziękuję za cudowną inspirację🌟

    • Ewelina Janowska

      Witaj Aniu,
      Teraz już ze świadomością jak masz na imię🤭😉bardzo dziękuję za to, że tak pięknie dzielisz się z innymi swoimi myślami🙂
      Pozdrawiam 🍀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *