DUSZA,  EMOCJE,  ROZWÓJ

Poznaj PRAWDĘ, a ona Cię wyzwoli… PODSUMOWANIE 2021 ROKU

Jaki był dla mnie ten mijający rok?

Od tego pytania zaczęłam podsumowanie roku. Oczywiście w zeszycie, z długopisem w ręku, siedząc na skałach, wpatrując się w bezkres błękitnego oceanu i wsłuchując się w szum uderzających o skały fal.

Bardzo potrzebuję takich chwil wyciszenia, odcięcia od wszelkich bodźców, aby móc odetchnąć oraz w ciszy i spokoju usłyszeć i poczuć to, co mi aktualnie w Duszy gra.

Myślę, że każdy z nas potrzebuje takich właśnie chwil, zwłaszcza w dzisiejszych czasach bardziej niż kiedykolwiek jest to niezbędne do zdrowego funkcjonowania. Takie momenty zatrzymania się, refleksji są niezwykle uwalniające. Zwłaszcza nasze przeładowane umysły potrzebują zatrzymać się w nadmiarze i chaosie myśli, aby móc zacząć patrzeć na życie z dystansu, aby dostrzec to, co być może od dawna woła o wyrażenie. Przelewając myśli na papier zyskujemy nową perspektywę i możliwość podjęcia decyzji i działań na chłodno, bez nadmiaru emocji, z dystansu. I przede wszystkim robimy miejsce na nowe i świeże pomysły, które mogą płynąć, kiedy mają czystą przestrzeń kreacji.

Spójrz na mijający rok miesiąc po miesiącu, analizując co się w nim wydarzyło, a z pewnością zaskoczy Cię wielość pozytywnych wydarzeń i doświadczeń, w jakie on obfitował.

Takie spojrzenie wstecz pozwala też zauważyć wiele momentów, które były przełomowe, a być może w czasie ich doświadczania bardzo ciężkie, wręcz wydawałoby się „kryzysowe”. Jednak to właśnie w takich chwilach życie daje nam największe szanse, tyle, że zamaskowane pozornymi trudnościami i problemami. Dopiero po jakimś czasie, kiedy wszystkie elementy układanki zaczynają się zgrywać w jedną całość, dostrzegamy korzyści, jakie te wydarzenia nam przyniosły. Nigdy nie znamy całego obrazu danej sytuacji oraz wielości powiązań, do których ma ona nas doprowadzić.

Wiem, że jest to bardzo trudne w momencie doświadczania „kryzysu”, aby zaakceptować to, co się dzieje, docenić to i zaufać życiu, że prowadzi nas we właściwym kierunku. Bo to właśnie nasz opór, niezgoda na to, co aktualnie jest powoduje w nas zamęt i chaos, a wtedy wpadamy w spiralę „negatywnych” myśli i emocji, w których sami się zapętlamy. A dana chwila jest zawsze idealna taka, jaka jest. Bo to my sami ją wykreowaliśmy. Kłócąc się z daną chwilą, będziemy jeszcze więcej tego samego doświadczać w przyszłości. Natomiast akceptując to, co właśnie jest i dziękując za dany moment, choćby był bardzo trudny, całkowicie zmieniamy wibrację tego, czym emanujemy. Jeżeli czujemy się dobrze i szczęśliwie w danej chwili, to właśnie tych stanów i emocji będziemy doświadczać z dnia na dzień coraz więcej. Życie zawsze daje nam więcej tego, czym jesteśmy wypełnieni od środka, bo działamy niczym magnes przyciągając to, co jest w naszym sercu.

Podobne przyciąga podobne.

Radość przyciąga radość. Miłość przyciąga miłość. Spokój przyciąga spokój.

Chaos rodzi więcej chaosu. Złość daje więcej złości. Smutek powoduje więcej smutku.

To jest tak proste. A jednocześnie trudne do stosowania w rzeczywistości, ponieważ wymaga uważności, aby móc zauważyć i poczuć, co aktualnie się ze mną dzieje, co czuję, o czym myślę… Dlatego każdego dnia potrzebujemy chwil ciszy i spokoju, aby uważność stała się naszą naturalną codziennością.

Dla mnie miniony rok był bardzo bogaty w nowe doświadczenia oraz obfitujący w wiele procesów wewnętrznych, które musiałam przejść. Połowę tego roku spędziliśmy w Polsce, a drugą połowę na Wyspach Kanaryjskich. Pierwsze 4 miesiące roku spędzone na La Palmie był to czas niezwykle pozytywny, pełen wielu cudownych chwil, spędzony właśnie tak jak chcemy żyć, w zgodzie z naszymi wartościami, ideami.

Natomiast powrót do Polski był jak kubeł zimnej wody. Kolejne 6 miesięcy był to dla mnie bardzo trudny, burzliwy okres, budzący wiele ukrytych, stłamszonych emocji z dzieciństwa, z przeszłości. Był czasem sprawdzającym moją wiarę, system wartości oraz testujący mnie jako kobietę, żonę i matkę. Przede wszystkim był to czas niezwykle terapeutyczny, ponieważ ukazujący Prawdę – o mnie, o moich przekonaniach, schematach wyniesionych z domu rodzinnego, cieniach ukrytych w zakamarkach podświadomości. Wynosząc je na powierzchnię i zmuszając mnie do ponownego przeżycia wielu trudnych emocji, spowodowało to, że zyskałam całkowicie nowe spojrzenie na to, czego doświadczam, co czuję. Zyskałam głębszą świadomość i zrozumienie procesów, które przechodzę. Ze spokojem i uważnością obserwowałam, co się ze mną dzieje. Pozwoliłam wielu burzom i sztormom przepłynąć przeze mnie, uzdrawiając po kolei różne aspekty mojego życia.

Jestem niezwykle wdzięczna za ten trudny czas, był bardzo potrzebny, aby mogło pouwalniać się to, co było ukryte bardzo głęboko. Zwłaszcza, że działo się to wszystko w dużej mierze przed poczęciem naszego kolejnego dziecka. Zawsze wszystko dzieje się w idealnym czasie.

Zaufaj życiu, ono wie, co robi i gdzie nas prowadzi.

Poznaj Prawdę, a ona Cię wyzwoli… ale bardzo często najpierw Cię sponiewiera…

Odważ się stanąć twarzą w twarz z Prawdą o sobie, swoich myślach, emocjach, przekonaniach. Przyjmij z wdzięcznością prezent, który ta Prawda Ci ofiarowuje, mimo, że pełen trudności, tego, co zapomniane, zepchnięte, niechciane. Zaakceptuj to, pozwól temu być i uwalniać się poprzez Ciebie. Bo to tak bardzo chce być zauważone, utulone i ukochane.

Nie da się budować NOWEGO na starych śmieciach. Potrzebna jest czysta przestrzeń, aby mogła się wypełnić nowymi jakościami. WSZYSTKO, co się dzieje jest absolutnie dobre, potrzebne i nam służy dla naszego rozwoju.

Dzięki wielu trudnym emocjom był to rok poszerzenia świadomości i pełen inspiracji – czego chcę, a czego nie, jak chcę żyć, co jest dla mnie ważne, co mnie wzmacnia, a co osłabia.

Na początku listopada ponownie wyjechaliśmy na Wyspy Kanaryjskie. Jesteśmy na Teneryfie i cieszymy się sobą, życiem, wolnością, słońcem, oceanem, dobrym samopoczuciem i pięknymi widokami.

Kończę ten rok na plaży z najbliższymi memu sercu osobami, wygrzewając się w promieniach słońca, wpatrując się w błękit oceanu, słuchając szumu fal, śpiewu ptaków, radosnego śmiechu bawiących się dzieci, czując wszechogarniającą mnie radość, spełnienie i głęboką wdzięczność za wszystkie dary i błogosławieństwa, które mnie wypełniają i otaczają. Kocham moje cudowne życie! Aaa i jednocześnie czuję nowe życie, które rośnie i rozwija się we mnie… Absolutnie kocham i błogosławię moje życie!

Życzę Wam wielu cudów i błogosławieństw każdego dnia!

komentarze 2

  • Katarzyna

    Piękny wpis i jaki prawdziwy, inspiruje do przemyśleń i weryfikacji. Dziękuję Aniu💓 Ja też myślę, że bez wdzięczności i uporządkowana przeszłych doświadczeń trudno jest zbudować lepszą rzeczywistość. Powodzenia życzę i czekam na Twój kolejny wartościowy wpis 💓

  • Barbara

    Witam Aniu nie znamy się osobiście ale obserwuje Cię przez dłuższy czas . Pięknie piszesz bardzo docierają do mnie twoje słowa. Życie jest tak piekne tylko nie potrafimy czerpać z niego pełnymi garściami .
    Barbara

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *