EMOCJE

Pozwól sobie czuć to, co czujesz

Jak co roku, o tej samej porze, wszędzie na dobre już trwa przedświąteczna „gorączka”. Myślę, że w mniejszym lub większym stopniu odczuwa to prawie każdy z nas, nawet jeżeli sami świadomie nie wpędzamy siebie w ten wir zakupów, sprzątania, gotowania i narzucania sobie wielu dodatkowych zadań i obowiązków, które „trzeba” zrobić przed Świętami. Ja mimo, że podchodzę do tego z dużym dystansem to i tak czuję, że w pewnym stopniu udziela mi się ta nerwowa atmosfera. Wczoraj właśnie miałam taki dziwny dzień pełen różnych emocji i sama do końca nie wiedziałam o co tak właściwie chodzi.

Dlaczego tak się dzieje? Przecież wszyscy jesteśmy razem połączeni i nawzajem przenikamy się energią w polach morficznych. Więc te „gorączkowe” emocje większości ludzi mocno osadzone są teraz w świadomości zbiorowej i oddziałują na każdego z nas, poruszając w nas jakieś słabe punkty i sprawiając, że coś w nas się uwalnia i wypływa na powierzchnię.

Kiedyś oddalałam od siebie wszelkie „negatywne” emocje, no bo przecież mam być pozytywna! Wielu z nas zostało tak uwarunkowanych, aby nie okazywać strachu, złości, smutku – z różnych powodów – no bo „nie wypada”, „trzeba być silnym i twardym, a nie słabym”… Ile razy słyszeliśmy: „nie wolno! się złościć”, „chłopaki nie płaczą”, „nie ma się czego bać” i wiele innych sugestii, które zakorzeniły się w nas głęboko, powodując wiele nieuświadomionych, nawykowych reakcji i zachowań. A przecież nie o to chodzi… Nie ma złych emocji – każda jest dobra i potrzebna, każda jest dla nas jakimś sygnałem i niesie dla nas jakiś ważny przekaz – wskazuje na obszar, któremu warto się przyjrzeć bliżej i może coś w nim zmienić?

Tak samo każde doświadczenie życiowe, nieważne jak tragiczne zawiera w sobie ukrytą lekcję. Gdy odkryjemy i uznamy ten dar następuje uzdrowienie. Wszelkie życiowe „kryzysy” przynoszą nam korzyść w postaci zwiększenia naszej świadomości. Zawsze, gdy dzieje się coś, czego nie do końca rozumiem lub z czym trudno mi się pogodzić zadaję sobie dwa pytania: „Czego mnie to uczy? Jaka kryje się w tym korzyść?”

Dlatego w tym ferworze przedświątecznych przygotowań warto być bardziej uważnym i obserwować co się w nas dzieje. Zatrzymaj się na chwilę i daj sobie codziennie odrobinę czasu na osobistą refleksję. Może wieczorem przed pójściem spać zapal świecę, zaparz sobie ulubioną herbatę, włącz relaksacyjną lub uzdrawiającą muzykę i pomyśl przez chwilę o minionym dniu: Co się wydarzyło? Czy były sytuacje, w których zareagowałeś złością, gniewem, agresją? Czy coś wzbudziło w Tobie żal, smutek? Czy odczułeś w związku z czymś poczucie winy lub wstydu? Czego Cię te sytuacje uczą? Taka regularna samoobserwacja uwrażliwi Cię znacznie bardziej na odczuwanie i pozwoli stać się uważnym na emocje, których doświadczasz w danej chwili.

Zrób w sobie przestrzeń na odczuwanie każdej emocji. Ważne jest, aby nie oceniać i nie opierać się żadnym z nich – rozpoznawaj je, uznaj ich obecność, pozwól im być i z pełną świadomością otwórz się na przekaz, jaki one ze sobą niosą. Głębokie, świadome oddechy zawsze pomagają uspokoić myśli. Jeżeli czujesz złość – ok – uświadom sobie – czuję złość. Dlaczego czuję złość? Bo… i zaczną pojawiać się odpowiedzi – na każdą z nich dalej zadawaj sobie pytanie dlaczego? Pomoże Ci to być może dokopać się do źródła tej emocji i najczęściej jakiejś Twojej ważnej potrzeby, która nie jest zaspokajana. Bo pierwszy powód, który wymieniasz odpowiadając sobie na pytanie: dlaczego czuję…? – to tylko bodziec – czynnik zapalny, a prawdziwa przyczyna ukryta jest znacznie głębiej. I jeżeli nie uświadomisz sobie prawdziwych przyczyn swoich emocji to zaraz będą się pojawiać kolejne bodźce i czynniki, które będą wyzwalać w Tobie dokładnie te same uczucia.

Po przeczytaniu książki Davida Hawkinsa Technika uwalniania zrozumiałam jak ważne jest, aby nie spychać, nie tłamsić w sobie żadnych emocji, tylko właśnie pozwolić sobie na ich odczuwanie. Najczęściej ludzie unikają trudnych emocji, wypierają je lub z nimi walczą. Im bardziej się czemuś opierasz, tym bardziej to napiera. Uzyskujesz wtedy zupełnie odwrotny efekt. Natomiast, jeżeli robisz przestrzeń dla danej emocji, pozwalasz jej po prostu być – to ona sama po chwili rozpływa się i znika samoistnie. Emocje są jak fale – przypływają i odpływają. Rozumiejąc naturę emocji mamy w sobie więcej zrozumienia, akceptacji i współczucia dla zachowań i reakcji innych ludzi, a także swoich. Pozwala nam to zachować wewnętrzną równowagę.

Spychanie, tłamszenie w sobie trudnych emocji bez swobodnego ich uwalniania prowadzi do kumulowania się tej energii w naszych komórkach. Każda choroba ma swoją przyczynę na poziomie emocjonalnym. Dlatego jaki sens ma branie leków, które powodują tylko złagodzenie lub ustąpienie objawów bądź nawet wyleczenie jakiejś choroby? Przecież te emocje, które leżą u źródła problemu – one nie znikają – nadal pozostają w naszym organizmie powodując kolejne dolegliwości i choroby. Jesteśmy w stanie uzdrowić się niemal z każdej choroby zmieniając na trwałe swoje wzorce myślenia i odczuwania. Oczywiście wymaga to ogromnej pracy nad sobą, aby z coraz większą uważnością obserwować siebie i być świadomym swych myśli i emocji. Mnie ta praca fascynuje! Uwielbiam odkrywać w sobie nowe obszary do rozwoju i zmiany. Im bardziej uświadomimy sobie, że to my sami tworzymy własną rzeczywistość poprzez myśli i uczucia, jakie stale pielęgnujemy – tym więcej daje nam to spokoju i zaufania do procesu życia.

Bardzo pomocnym narzędziem jest krótka medytacja uwolnienia. Możesz ją praktykować rano i wieczorem lub za każdym razem, kiedy poczujesz taką potrzebę w ciągu dnia – kiedy złapiesz się na tym, że za bardzo myślisz o problemach i zaczynasz pogrążać się w tych myślach. Zajmuje zaledwie 2 minuty i przynosi niesamowitą ulgę. Ja przez długi czas stosowałam ją codziennie rano, teraz robię to w miarę potrzeby.

Usiądź spokojnie, rozluźnij się i weź 3 głębokie oddechy – wdech nosem i wydech ustami. Wypuszczając powietrze pozwól, aby napięcie stopniowo opuszczało Twoje ciało. Zauważ, że za każdym razem kiedy bierzesz świadomy, głęboki oddech – Twoje ciało automatycznie się rozluźnia. To samo dzieje się z Twoim umysłem. Kiedy rozluźniamy ciało i umysł – robimy przestrzeń, aby zablokowane emocje mogły swobodnie się uwolnić i wypłynąć. Zaczerpnęłam to ćwiczenie z książki Louise Hay Możesz uzdrowić swoje życie i nieco je zmodyfikowałam na własne potrzeby. Możesz zrobić podobnie – weź z tego ćwiczenia to, co czujesz i dopisz swoje sugestie. Przeczytaj tekst, najlepiej na głos. Po dłuższym praktykowaniu nauczysz się go na pamięć i możesz wtedy stosować to w każdej chwili, gdziekolwiek jesteś.

UWOLNIENIE

Uwalniam się od wszystkiego, co już mi nie służy.

Odpuszczam sobie.

Pozwalam odejść wszystkiemu, co mnie osłabia.

Odrzucam całe napięcie.

Oddalam cały strach.

Uwalniam się od poczucia winy, wstydu i żalu.

Uwalniam się od wszelkiej złości i gniewu.

Oddalam wszelki smutek.

Uwalniam się od wszelkich moich dawnych ograniczeń.

Uwalniam się i osiągam spokój.

Jestem w zgodzie z samą sobą.

Jestem w zgodzie z procesem życia.

Jestem wolna i bezpieczna.

Jestem kochana, szanowana i potrzebna.

Ja teraz w pełni kocham, akceptuję i szanuję siebie.

Ja pozwalam teraz, aby ludzie kochali i wspierali mnie.

Weź kilka głębokich oddechów i poczuj jak uzdrawiająca energia miłości wypełnia całe Twoje ciało, oczyszczając umysł i serce. Miłość jest sposobem bycia, naturalną energią emanującą z nas, gdy uwolnimy to, co ją blokuje.

Życzę Ci spokojnych i pełnych miłości przygotowań do Świąt! Odpuść wszelkie oczekiwania wobec siebie i innych. Bądź świadom tego, jak chcesz przeżyć te Święta, jakich uczuć chcesz teraz doświadczać i pozwól, aby Wszechświat zaaranżował dla Ciebie idealne okoliczności, abyś mógł doświadczać właśnie tego, czego pragniesz!

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *